start . podręcznik . całuj . o mnie


heaven is a place on earth with you

piątek, 24.lutego.2012, 10:18
z jednej strony, lubię takie dni: deszczowe, pochmurne, szare, kiedy mogę siedzieć w domu, z kubkiem herbaty, schowana pod grubym kocem, z książką, laptopem. dzisiaj jednak obudziłam się z jakąś niezrozumiale nagłą potrzebą Jego. Obudziłam się i po prostu potrzebowałam, żeby był, albo żeby się odezwał do mnie. W takie dni, słucham takiej muzyki: spokojnej, cichej, refleksyjnej.. siedzę więc w kuchni przy oknie, jem śniadanie, i patrzę na puste miejsce po drugiej stronie stołu, chcąc z całej siły, aby On je zajął, aby się nagle pojawił. Czasami sama siebie nie rozumiem.........

przede mną ciężki czas pracy, nauki, wysiłku... cieszę się z tego, bo praca zawsze potrafi zaabsorbować człowieka tak, że nie ma czasu na myślenie o czymkolwiek innym. Poza tym, lubię to, co robię. Poza tym, jeśli wszystko się uda, jeśli będę pracować tak dobrze, jak powinnam..już niedługo jedno z moich marzeń nareszcie się spełni.  tak...

zauważyliście, że ludzie coraz częściej i coraz bardziej nie wierzą w swoje możliwości? nie wierzą w swoje umiejętności, jeśli powiesz im, żeby zrobili coś, co wymaga od nich wysiłku, ale możliwego wysiłku, popukają się w głowę? Bo mnie przeraża, jak bardzo ludzie obniżają sobie poprzeczkę.  
dzisiaj mało optymistycznie, przepraszam.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

little bit of sun

środa, 15.lutego.2012, 22:06
Ostatnie dni upływają pod nazwą ' co za dzień '. Powtarzam to co najmniej 100 razy dziennie. Są zimne, męczące, takie, że nic się nie chce, nic się nie da  i czuję sie, jakby mnie ktoś wymiął, pociął na kawałki, czuję się, jakbym każdego dnia stawała się coraz bardziej przeźroczysta. Jakby wyparowywało ze mnie wszystko, kolor, energia, uśmiech, pewność, chęć... 

Mam już tego dosyć. Czas na zmianę. Trzeba zrobić tak, żeby siły wróciły, a przeciwności były na bierząco pokonywane. 
Chcę więcej pewności, koloru, smaku, nadziei .. !! Chcę powalczyć o szczęście i radość, siłę, uśmiech mimo wszystko. 

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

not enough

czwartek, 26.stycznia.2012, 10:46
i'm too fuckin romantic. 

i'm too fuckin not enough

i'm too fuckin idiot


dlaczego wciąż się nie udaje? dlaczego zawsze chodzę na kompromisy z życiem, nie walcząc o swoje do upadłego? dlaczego daje za wygraną, nawet do konca nie będąc tego świadomą? ?
jestem wymęczona psychicznie i fizycznie. myślałam, że wreszcie odpocznę, odreaguję. ależ skąd. nie spodziewałam się takiej porażki.

kiedy ostatnio ktoś zapytał mnie: jesteś szczęśliwa? bez chwili zastanowienia odpowiedziałm: nie.
przecież masz rodzinę, przyjaciół, zdrowie, pieniądze, urodę, możłiwości, zdolności..  
wiem. powinno czynić mnie to szczęśliwym człowiekiem. ale tak nie jest. cieszę się, że mam to, co mam. ale nie jestem szczęśliwa. 

nie chcę już przegrywać. porażki są naturalną rzeczą na drodze do sukcesu...ale jak można przegrywać/odpuszczać za każdym razem?.........
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

no one knows

czwartek, 1.grudnia.2011, 22:36
loguję się z zamiarem, żeby napisać coś, opisać to, co nie daje mi spokoju.
Czuję potrzebę pisania. 
otwieram edycję notki
i nie wiem, co mam pisać.........................



Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

heaven is a place on earth with you

sobota, 19.listopada.2011, 00:08
heaven is a place on earth with you


Dni są piękne, jest dobrze, nawet bardzo. Czasem nawet wychodzi słońce, a to zimno jest o wiele bardziej przyjazne niż zwykle. I mimo, że jestem dobrze, to w każdym dniu, w każdej rzeczy, która mnie cieszy, w każdej, którą robię, we wszystkim co się dzieje, pojawia się on. Myśli, tęsknota. Nie myślę o nim, on po prostu jest. Tak, jakby chciał powiedzieć, ' może jest ci tak dobrze, może jest lepiej niż było, ale beze mnie nie będziesz szczęśliwa'. 
Nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy.
Teraz chyba powoli zaczynam. Nie... nie wiem . . nie moge...ale nie moge bez niego...................
tęsknić za czymś, czego się nie miało.. (??)



heaven is a place on earth with you
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

ana

wtorek, 1.listopada.2011, 20:23
Moja przyjaciółka powiedziała kiedyś, że jedzenie jest jedną z największych przyjemności w życiu i że ona nie zamierza z niego rezygnować dla szczupłej sylwetki. Jedną z największych przyjemności jest również seks. Tylko, że moja przyjaciółka jest dziewicą. 
Dla mnie jedzenie na prawdę jest jedną z największych przyjemności. Tyle, że nie potrafię się nim cieszyć, delektować. Nie chcę nienawidzić jedzenia, kocham je. Ale przez to, że nie umiem cieszyć się nim i zjeść kawałka czekolady zamiast całej tabliczki i tyje, zaczynam nienawidzić siebie, jedzenie i swoje ciało...
smak czekolady wciąga, papieros uzależnia, kawa uwodzi , brak jedzenia uzależnia, seks uzależnia. im częściej, im dłużej to robisz, tym więcej chcesz, tym bardziej pragniesz dostać ile tylko się da. 
Dlaczego cały czas musimy żyć na progu uzależnienia? Dlaczego nie możemy żyć w równowadze?
Nie potrafię rzucić się w wir przyjemności jedzenia. Nie potrafię, bo przyjemność tą zastąpi mi zaraz nienawiść względem własnego ciała.

chcę być chuda
chcę seksu
i chcę po nim zapalić papierosa
upić się
być chuda..

wszystko wróciło.................................
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

we all love internet

poniedziałek, 31.października.2011, 22:36
Wchodzę na facebooka. Oglądam ostatnio dodane zdjęcia, czytam statusy i komentarze. Dostaję wiadomości, smsy i telefony. Rozmawiam z ludźmi, spotykam się z nimi, słucham co mówią. I coraz bardziej chce mi się rzygać. Tym wszystkim, co mnie otacza. Pozerstwem, samouwielbieniem, kłamstwami, checią zaimponowania innym, myśleniem tylko o sobie....itp. Czasami mam ochotę komuś jebnąć w głowę tak, żeby mu się wszystko poprzewracało. 
Coraz rzadziej wchodzę na facebooka, praktycznie nie wchodzę na 'online'. I zrobiłam eksperyment. Wyłączyłam się z życia elektronicznego,internetowego, żeby zobaczyć, po jakim czasie zaczną się do mnie odzywać znajomi, kiedy nie będą mnie 'spotykać' w internecie. Przyjaciółka napisała do mnie po tygodniu, i był to post na facebookowej tablicy. Gdybym faktycznie nie wchodziła w ogóle na fejsa, to w dalszym ciągu nie usłyszałabym od niej słowa. 

nie jest to z mojej strony dojrzałe, ani dorosłe, ale... pieprze facebooka, pieprze tych wszystkich idiotów, którzy kazdy dzień swojego życia, każde zawahanie i każdy smutek muszą uwiecznić na tym portalu, [przykro mi to mówić,ale] w dupie mam połowę z moich znajomych, pierdoli mnie co robią i co myślą. Ludzie się zmieniają,z każdym dniem na gorsze. Z każdym dniem upewniam się i mam coraz więcej dowodów na to, że w życiu można liczyć tylko na siebie samego, bo inni tak na prawdę mają na pierwszym miejscu swoje własne dobro i wybiorą własne lenistwo, zamiast wysiłku, alby pomóc komuś. 

Jakby powstał fecebook, na którego do znajomych dodaje się tylko przyjaciół, to nie wiem, czy kogokolwiek bym do tych znajomych dodała..................

pozdrowienia z internetu

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

xxx

poniedziałek, 31.października.2011, 13:15
Nadszedł czas, na który czekałam. Wreszcie robię rzeczy, które uwielbiam, które kocham(?). I co? No jasne...nie daję z siebie wszystkiego. Jeśli chcesz być najlepszym, najlepszym w tym co kochasz, musisz dawać z siebie wszystko. WSZYSTKO. Do końca, do zmęczenia, do wykończenia, do ostatnich sił, nawet do ich braku.. i dawać to z serca..  Tylko wtedy to co robisz ma sens. Najgorsze jest to, że o tym czasem zapominam...


pytanie na dziś: Dążenie do ideału...Warto? [do swojego własnego ideału] 

cóż,myślę,że tak. Najtrudniej jest jednak zrobić ten pierwszy krok. Później, jest już tylko łatwiej.


Zbliża się zima. Pogoda bywa różna, bo ostatnio jest nawet całkiem ciepło. Ale czas mija. Boję się, że wszystko minie, zanim zdążę zrobić cokolwiek. A TO, co robię, każe mi grzebać we wspomnieniach. 

Noc. Ciepłe łóżko i ta ulga kiedy się w nim kładziesz. Wiesz, że przez te kilka godzin jesteś bezpieczny. Oddzielony od wszystkiego. Jest ciepło. I ten brak. Brak kogos obok ciebie. Kto sprawiłby, że byłoby jeszcze bezpieczniej, jeszcze cieplej i jeszcze bardziej pięknie. 
swoje wywody mogłabym ciągnąć jeszcze dużo dłużej...mogłabym mówić całą noc o tym, o czym myślę, i o tym, o czym myśleć nie chcę, a co samo nie chce wyjść z mojej głowy. Gdybym tylko miała obok kogoś, kto ze zrozumieniem kiwałby głową i był dla mnie dobrym słuchaczem. Problem polega na tym, że jeszcze takiego w swoim życiu nie spotkałam. To pewnie dla tego nikt na świecie nie ma pojęcia, co dzieje się w mojej głowie, i w moim sercu. Pewnie dla tego moje przyjaciółki mogłyby być delikatnie zdziwione, gdyby ktoś powiedział im, co tak na prawdę myślę i czuję. Pewnie wyśmiałyby osobę, która im to oznajmiła, a całą rzecz wzięły jako żart. 


fallen leaves
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

sen

sobota, 1.października.2011, 11:14



Wczoraj dzień kulinarnych nowości. Na obiad zrobiłam makaron z tuńczykiem i pomidorami, a na deser panacottę. Smakowało. A to już duży plus ;) Wieczorem dopadł mnie bół głowy i jakieś przedziwne przygnębienie. A w nocy sen... o kimś, o kim nie powinnam i nie chcę śnic.! Obudziłam się więc też w nienajlepszym hmorze. Siedziałam w kuchni, z gorącą kawą, tym razem bez mleka i cukru. Patrzyłam jak para z kubka unosi się i formuje w przeróżne zakrętasy. Dopiero włączone radio i promienie słońca sprawiły, ze na mojej twarzy pojawił się znów uśmiech. Nie ma co myśleć bez sensu nad przeszłością i tym, co mogło być, ale nie jest. Więc.... throw it away! 
Spokojnie wypiłam kawę, zrobiłam piękny makijaż [wg youtube'owych filmików xD], pomalowałam na czerwono paznokcieu u stóp i na piaskowo u rąk i siadłam w bieliźnie... nie wiedząc, w co się ubrać. Odwieczny problem kobiecy. Nie ważne jak dużo masz ubrań i butów, i tak nigdy nie ma co na siebie założyć, hehe. W końcu udało mi się dopasować dżinsy i zwykłą białą bluzkę. Prosto i zwyczajnie, tak też lubię. 

A teraz siedzę, słucham radia i myślę sobie. Co ten dzień mi przyniesie. Same dobre rzeczy, jestem pewna. Przynajmniej jednego się nauczyłam, nie można zwlekać, czekać...Trzeba korzystać z każdej nawet najmniejszej okazji!! 
Odchudzam się dzielnie, ale nie zauważyłam jeszcze spadku wagi, no, może 1kg. Ależ ja jestem niecierpliwa...No ale takie tempo naprawdę zniechęca. Mimo to, wytrwam, bo wolę mieć 1 kg mniej, niż zaraz 2 więcej. 
Ostatio zaobserwowałam u siebie objawy uzależnienia od internetu. Ciągle włączony laptop, facebook i te sprawy.Od dzisiaj koniec, trzeba to ograniczyć. ALe myśle, że było to skutkiem wolnego czasu spędzanego w domu. Dzisiaj wracam do życia, do zajęć, nauki, pracy, więc nie będę miała czasu wolnego dla komputera, a przynajmniej, nie TYLE czasu. :O 

AAAAAAAAAaaah! Ta noc odebrała mi połowę dobrego humoru i optymizmu!! Nie dam się, nie dam się, nie dam się ,nie dam się, nie dam się, nie dam się, nie dam się!!  Uśmiech! 
A na śniadanie miały być amerykańskie pancakes, ale całkowicie odechciało mi się jeść... 

To będzie dobry dzień. Przecież musi, nie ?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

i wreszcie wszystko jest dobrze

czwartek, 29.września.2011, 20:35


Ostatnimi czasy zamknęłam wiele rozdziałów w swoim życiu, zakończyłam wiele rzeczy, których przez lata byłam częścią. Wyniosłam stamtąd masę pozytywnych wspomnień, doświadczeń, umiejętności. Pożegnania, końce są czasem przykre. Ale każdy koniec, jest początkiem czegoś nowego. Czegoś równie wspaniałego, a kto wie, może i nawet bardziej ;).

Ostatnie dwa dni spędziłam nad naszym morzem. Takie małe pożegnanie wakacji. No, i zaczęłam dzisiaj powakacyjne zrzucanie kilogramów ;>. Zazwyczaj  lato sprzyjało chudnięciu, ale jakoś..nie w tym roku ;).

Lato minęło, razem z nim wolny czas, słońce, podróże po dalekich i ciepłych krajach, ale... jakoś pierwszy raz, wszystko wydaje mi się być na swoim miejscu. Tak, tęsknię za latem , wiadomo. Ale nie tak rozpaczliwie jak zawsze. Nadchodzący rok  pracy, nauki  nie wydaje mi się przerażającym nie robi mi się na myśl o nim niedobrze. Wręcz przeciwnie, uśmiecham się i już nie mogę doczekać się tego, co przyniesie. Wyzwań, doświadczeń, przyjaźni, znajomości, kasztanów i złotych liści, śniegu, świąt; nawet tych wszystkich trudów i prób na jakie mnie wystawi.

Oczywiście, fajnie byłoby się zakochać. Może moje myślenie jest głupie, macie prawo tak pomyśleć. Ale do tego mojego póki co, dobrego życia, brakuje mi tylko fajnego faceta. Pewnie, że na każdego przyjdzie pora itp itd. Nie chodzi tu oczywiście o potrzebę miłości, oparcia na kimś swojego życia bla bla bla.... po prostu, już długo jestem 'singlem' i miło by było, gdyby taki miły, sympatyczny i przystojny ktoś się znalazł. Z samej chęci poprzytulania się do kogoś w te nadchodzące, długie i chłodne wieczory ;>.

Z oglądania youtube'owych filmików na temat makijażów nabrałam ostatnio ochoty na bardziej fantazyjnie pomalowane oczy, niż tylko mascara ;D Od jutra zaczynam zabawę w wizażystkę, haha ;) No i trzymam 'dietę'! Uwielbiam bieganie i  już od dawna chciałam zacząć biegać po wakacjach, ale jakoś nie mogę się zmotywować, żeby zwlec się rano z łóżka ...... 

może jutro ;> 


now i have time of my life !


Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

jesień

piątek, 23.września.2011, 12:06
Mamy ją . Właśnie się zaczęła. Jesień 2011 roku ;)  I to chyba ona właśnie przyniosła mi uśmiech, nadzieję, siłę do życia. Razem z nią zaczyna się nowy rozdział w moim życiu. 
Wyszłam z łóżka. Głupie przeziębienie nie będzie trzymało mnie w łóżku, rozkładało na łopatki i odbierało chęci do życia. Trzeba walczyć!!


Uśmiech nie chce opuścić mojej twarzy...... nareszcie! :)

I już nie mogę doczekać się kolorowych liści, zbierania kasztanów, tej prawdziwej, złotej jesieni, którą już od tak dawna nie potrafiłam się cieszyć.



Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Marzenia pryskają jak mydlane bańki

wtorek, 20.września.2011, 21:32
Marzenia pryskają jak mydlane bańki i topią się jak kostki lodu. Znikają jak pył z podmuchem wiatru. Miałam piękne marzenie o moim własnym pokoju z łazienką. Małą przytulną łazieneczką, z wanną, w której brałabym relaksujące aromtyczne kąpiele z bąbelkami, moim własnym lusterkiem, dookoła którego poustawiane będą perfumy i kosmetyki, oraz dwoma umywalkami. Pragnienie przytulności, spokoju, takiegoś takiego 'swojego schronienia', chociaż może to głupie..
Czy to moja wina, że tak łatwo się teraz unoszę, tak łatwo mnie zdenerwować? Staram się nie płakać, ale łzy same płyną po policzkach. Trzy tabletki uspokajające, szklanka wody, zamykam oczy... Dobrze, że je mam [tabletki], bo bez nich pewnie już dawno wybuchłabym lub wyskoczyła przez okno. 
Gdzieś daleko podziała się wiara, pewność, zaufanie, chęć rozmowy... 
Jest zimno, pusto, samotnie. W myślach, w domu, w łóżku, w życiu... Jestem zziębnięta fizycznie i psychicznie, wycieńczona bezsilnością ....

Na zewnątrz: jestem silna. Po co pokazywać słabość? Nikt nie spodziewałby się po mnie tego, przez co teraz przechodzę. A więc, po co pytam?  
Najchętniej upiłabym się winem, zapaliła papierosa i płakała pół nocy
Albo upiła się z kimś, kto nie pozwoliłby mi już płakać
i zasnęła w jego ramionach
............


.....marzenia pryskają jak mydlane bańki.......
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

zimny poranek

wtorek, 20.września.2011, 10:29
Z niecierpliwością czekam na dzień, który wszystko zmieni. Na chwilę, na gest, na coś, co zmieni aktualny stan rzeczy, przerwie tą samotność, pustkę i to całe otępienie, w którym żyję.  Przebije tą mydlaną bańkę, w której żyję nie w szczęściu i spokoju, ale raczej jak w klatce. A ten moment wciąż nie nadchodzi, wciąż nic się nie dzieje, nadal czekam... 
Kładę się do łóżka i nie mogę zasnąć.. A kiedy już zasnę, śni mi się wszystko, co przynosi przeszłość, wspomnienia, ludzi, tęsknotę lub zdziwienie. Sny nie są już osłodą, ale dodatkowym udziwnieniem życia.  
I nie wiem dlaczego, z coraz większym utęsknieniem czekam na śnieg.....


***

Zimny poranek. Przez uchylone okno do pokoju wpływa fala chłodnego powietrza, a ja próbuję się przed nią ukryć pod kołdrą. Jestem przeziębiona i boli mnie gardło,ale to nie jedyna rzecz w moim życiu, która boli i nie daje o sobie zapomnieć. Chciałabym dzisiejszy dzień spędzić pod kołdrą z kubkiem kawy z mlekiem albo czekolday i rogalikami, oglądając polskie seriale lub czytając książki. A przynajmniej ten zimny poranek. Ale nawet to jest nierealne... 
Czy to normalne? Zamiast biec w poszukiwaniu ciepła, ja oczekuję śniegu. Skulona pod kołdrą. Spadających białych płatków......
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

zabierz mnie, gdzieś daleko....

poniedziałek, 19.września.2011, 13:55
Jakieś szare czasy nastały w moim życiu. Szare, smutne? Ni to przez pogodę, ni to przeze mnie samą... Nie mam siły, ochoty, chęci do życia.. Mam dosyć ludzi, dosyć wszystkiego, w niczym nie widzę sensu... Najchętniej nie wychodzilabym z łóżka. Wszystko mi umyka, dzień za dniem, a ja siedzę jakby wciąż w tym samym miejscu bez perspektywy na zmianę, na poprawę, na jakikolwiek postęp. Łapię się na tym, że podczas rozmowy z kimś zaczynam myśleć o czymś innym, i po chwili już zupełnie odpływam, nie mając pojęcia, o czym ta osoba do mnie mówi, powtarzam tylko 'mhm' mając nadzieję, że nie zada mi pytania ' a co ty o tym myślisz'. Nie mam ochoty nigdzie wychodzić, zaczynam oglądać filmy, które po półgodziny wyłączam, ponieważ w ogóle mnie nie interesują. 
Ludzie mnie drażnią. Zachowują się tak niesamowicie infantylnie, głupio i bezgranicznie idiotycznie, przekonani o swojej zajebistości.  
To wina mojego nastawienia? Cieszyłabym się, gdyby tak było, bo wtedy mogłabym to zmienić. Ale ile razy nie wstawałabym z wymuszonym uśmiechem na twarzy i przekonaniem, że to na pewno będzie dobry dzień, tyle samo razy kładłam się spać z uczuciem, że to wszystko, nie ma tak na prawdę żadnego sensu. 
Zawsze namawiałam wszystkich do optymizmu, do brania życia w swoje ręce i wychodzenia mu na przeciw pomimo wszystko. Żeby mimo gorszych dni nie tracić uśmiechu, wiary. A teraz, co się ze mną dzieje????????
I do tego koszmarna samotność. Przyszła jesień, a z nią, samotność. Samotność jako brak partnera, mężczyzny, ale i samotność pośród ludzi, przyjaciół, rodziny... 
Najwięcej czasu spędzam przykryta kocem, z kubkiem herbaty i książką, która pozwala przenieść mi się do najcudowniejszego miejsca na ziemi. Do Miasta Świateł, na francuskie wybrzeża, do malutkich uroczych kawiarni, pâtisserie, w których kusi zapach świeżych bagietek, croissantów, brioches au chocolate, do kraju les hommes charmantes ........... 
A najbardziej nie lubię przerywać lektury i ze zrezygnowaniem stwierdzać, że wciąż jestem TU.........


Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

good morning

czwartek, 8.września.2011, 09:35
Poranek. Siedzę sobie ze szklanką soku pomarańczowego, a za oknem raczej nieciekawie. Czyżby lato dobiegło już końca? Od czasu do czasu lubię chmury,deszcz i nie wychodzić z łóżka, tylko zostać z kubkiem herbaty i książką. Ale jedną z rzeczy, bez których nie mogę żyć, jest słońce. Na dłuższą metę, życie bez słońca jest dla mnie średnio możliwe.
No właśnie, piję sok pomarańczowy, bo nie mam nic na śniadanie. Tak to jest, trzeba liczyć na samego siebie, muszę się wybrać do sklepu. No chyba, że zadowolę się jabłkiem. A że to było pierwsze takie lato, że przytyłam , i to tyle, muszę wziąć się za TO.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:




Szablon

Szablon został wykonany przez Szklanš Sukienkę. Więcej szukaj na THECORACJACH !
Credits: CPosh's Tumblr.